Zabawy dwulatka wyglądają już nieco inaczej niż rocznego dziecka. W bardziej świadomy sposób wykorzystuje nabyte już umiejętności takie jak chodzenie czy bieganie. Nadchodzi jesień, a wraz nią i my coraz więcej czasu będziemy spędzać w domu. Oczywiście zachęcam do codziennych spacerów, bez tego ani rusz, ale w razie brzydkiej pogody, czy choroby przestrzeń poznawcza siłą rzeczy przenosi się między nasze cztery ściany. W bardziej świadomy sposób wykorzystuje nabyte umiejętności. W tym wpisie pokażę Wam co my bawimy się, gdy nasze dzieci są w tym wieku, a ponadto na końcu zamieszczę nasz TOP 10 ZABAWEK, które zatrzymały przy sobie nasze aktywne dwulatki na dłużej!

MOJE OBSERWACJE DOTYCZĄCE DZIECI W WIEKU 2-3 LAT:

  1. NADAL POTRZEBUJE CZYJEJŚ OBECNOŚCI. Wszystkie nasze dzieci w wieku 2-3 lata nadal chętnie towarzyszą mi praktycznie przy wszystkim co robię. Robią to tym bardziej chętnie, że coraz bardziej mogą się zaangażować, np. w rozwieszanie prania czy odkurzanie. Bardzo rzadko się zdarza, żeby któreś z naszych maluchów przebywało w pokoju samo i zajmowało się zabawą dłużej niż 10-15 minut. Wszyscy przebywają praktycznie razem w salonie lub tam, gdzie akurat ja jestem.
  2. RODZICIELSTWO BLISKOŚCI. Cały czas niezmiennie obowiązuje przytulanie, gilgotki, całusy. Codzienna dawka musi być zapewniona do dobrego funkcjonowania.
  3. DOMINUJE MOTORYKA DUŻA. Nadal warto skupić się na doskonaleniu rozwoju fizycznego, rzucanie do celu, skakanie, bieganie. Możemy ćwiczyć rączkę, ale na zasadzie przygotowania do przyszłego pisania: precyzyjne ruchy ręki, wkładanie przedmiotów do kubeczków, duże puzzle.
  4. CIESZY SIĘ GDY ANGAŻUJEMY JE W NASZE CODZIENNE „DOROSŁE” CZYNNOŚCI. Zabawki zabawkami, jednak ja już dawno się zorientowała, że to co najbardziej rajcuje nasze maluchy to przedmioty użytku domowego, prawdziwe narzędzia i sprzęty domowe. Możemy zaopatrzyć się w zabawkowe miotełki i wiaderko, co i ja uczyniłam przy pierwszych dzieciach, ale o wiele lepiej sprawdzi się prawdziwa zmiotka i szufelka czy końcówka od mopa, byle była taka jaką my używamy.

4. SAMODZIELNOŚĆ. Pojawia się coraz większa chęć wykonywania czego się da samodzielnie: zakładania bucików, ubierania czapki.

5. PIERWSZE ZDANIA. W tym okresie możemy się spodziewać rozwoju mowy u naszego malca. Z pojedynczych słów jakimi się dotychczas z nami komunikował zacznie składać pełne zdania. To świetna okazja żeby rozmawiać sobie z małym człowiekiem i kontynuować to do czego zachęcam już od samego początku: opisywania otaczającej rzeczywistości. Rozpoznawania ciepła, zimna, naukę dobierania stroju do pogody.

5. BUNT DWULATKA. Ja bym dała szersze widełki wiekowe jeśli chodzi o tą kwestię. Fakt faktem dziecko zaczyna rozumieć, że jest osobną jednostką, a w jego mózgu zachodzi szereg procesów z którymi trudno się uporać małej istocie. Poznaje i rozumie coraz więcej słów, których może używać. Szybko zorientuje się jaka jest nasza słaba strona i zacznie wykorzystywać do osiągnięcia swoich celów. Brzmi demonicznie? Może trochę przesadziłam, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość i ćwiczyć konsekwencję. Uczulam na to, bo ja popełniłam ten błąd przy pierwszym dziecku i później miałam długo pod górkę, żeby to wyprostować. O wiele łatwiej ustalić jedną wersję, trzymać się jej od samego początku, a to szybko nam zaprocentuje i przyniesie pozytywne efekty. Nauka malucha, że w domu panują określone reguły, np.sprzątamy zaraz po zjedzonym posiłku lub po powrocie od razu idziemy umyć ręce. Ważne żeby wspierać małego człowieka i pomóc mu przejść przez ten okres, być dla niego wspierającym rodzicem, ma on prawo do tego, żeby się na swój sposób zmagać z trudnymi dla niego zmianami.

6. NAZYWANIE EMOCJI. Myślę, że można zacząć już wcześniej, ale chyba dopiero teraz dziecko może nas lepiej zrozumieć. Pomóżmy maluchowi zrozumieć co odczuwa, nauczmy, że to jest zupełnie normalne, np.strach przed dużym psem, czy burzą. W dużej mierze ja tak właśnie rozumiem rolę opiekuna w tym okresie, który nie tylko zapewni dziecku bezpieczeństwo, okaże czułość, ale też pomoże zrozumieć i nazwać wachlarz emocji i uczuć jakie towarzyszą nam przez całe życie. Na to mamy oczywiście czas, ale warto już teraz zacząć być uważnym.

6. NAWYKI. To moim zdaniem najlepszy czas na rozpoczęcie nauki nawyków. Kiedy jak nie teraz? To kolejna istotna kwestia w życiu małego człowieka. Podstawowe nawyki wynosimy właśnie z domu. Część tych najważniejszych warto wpoić już od skorupki, jak np.mycie buzi i zębów od rana. Tutaj znów pomocne jest to, że małe dziecko często jest po prostu blisko nas. Wykonujmy te czynności razem.

ZABAWY ANGAŻUJĄCE I DZIECKO I DOROSŁEGO

  1. KSIĄŻECZKI. Cały czas na pierwszym miejscu. Ja staram się czytać codziennie. 10-15 minut wystarczy, by budować więź, zaspokajać potrzebę bliskości i w dodatku można w świetny sposób przemycić wszelakie treści, jak np.temat nadchodzącego rodzeństwa, czy mycia zębów właśnie. Możemy dobrać już bardziej zaawansowane książeczki, w których są pełne zdania do czytania.
  2. CIASTOLINA. Dobra na każdą pogodę. W lecie rządzi piaskownica, a w sezonie jesienno-zimowym masa solna lub gotowa ciastolina. Dobrze sprawdza się też zwykłe ciasto.
  3. WSPÓLNE GOTOWANIE. Zwykłe domowe czynności zamieniajmy w zabawę. Kiedy robimy ciasteczka pozwólmy maluchowi wyciskać kształty, wyrabiać ciasto.
  4. LALKI. Na początku trzeba będzie trochę pomóc, pokazać jak lalkę ubrać i się opiekować, ale gdy już dziewczynki załapały o co chodzi, lubią tę zabawę do dziś.
  5. RZUCANIE DO CELU. Świetnie ćwiczy koordynację ruchową. Nasze ulubione to rzucanie piłkami do celu lub zabawkami do pojemnika.
  6. PUZZLE. Mogą być zrobione samodzielnie-wystarczy obrazek z gazety lub pocztówkę pociąć na trójkątne kawałki i puzzle gotowe. Mogą być też zwykłe, tradycyjne ze sklepu, na początek z dużymi elementami. U nas mistrzem w tej kwestii jest najstarsza córka,już w wieku 2,5 lat rano przed przedszkolem lubiła sobie chociaż raz czy dwa ułożyć ulubione puzzle. To ją wycisza i relaksuje.
  7. PAROWANIE. Najlepsze układanie skarpetek do pary: przyjemne z pożytecznym:) Ale możemy układać inne rzeczy, które są w domu: szczoteczka i pasta, kubek i talerzyk, kurtka i czapka lub na zasadzie: co tutaj nie pasuje? (wkładamy do pojemnika przedmioty z jednego pomieszczenia, np.z kuchni plus jeden/dwa z innego)
  8. MALOWANIE,RYSOWANIE. Chociaż dwulatek nie namaluje nam jeszcze żadnego dzieła to już warto go oswajać z kredkami i farbami, uczyć jak trzymać, pokazywać kolory, rysować minki, zwierzątka.
  9. ZABAWA W ZWIERZĄTKA. Wstęp do później zabawy w kalambury. Mówimy dziecku w jakie zwierzątko się zamieniamy i ganiamy po domu na czworakach udając pieska czy kotka. Które dziecko się z tego nie uśmieje?
  10. PLUSZAKI. Sprawdzają się w podróży, ale nie tylko. W domu można się nimi świetnie bawić, układać, robić teatrzyki.

TOP 10 ZABAWEK, KTÓRE ZATRZYMAŁY NASZE DWULATKI NA DŁUŻEJ

  1. LALKI. Mamy trzy córki, więc lalek u nas nie brakuje. Każda lubi się nimi bawić. Młodsza obserwuje starszą i tak krąg się toczy. W ruch idą wózki, buteleczki i inne akcesoria. Przy dobrych wiatrach ta zabawa potrafi wciągnąć naszą dwulatkę na dobre pół godziny.

2. SAMOCHODZIKI/PARKINGI. Mamy też syna, więc przeszliśmy już ten etap fascynacji autkami. Tory, zjeżdżalnie, parkingi, to było to! Najlepiej własnoręcznie wykonane:)

3. FIGURKI. To jest prawdziwy szał. Myślę, że jedną z fajniejszych zabawek jakie można dziecku zaproponować są właśnie figurki. Czy to zwierzątek czy w przypadku chłopców właśnie dinozaurów. Wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach!

4. SZTUCZNY ŚNIEG. (Z kulek z wnętrza pampersa, wody i odrobiny barwnika) – opcja dla odważnych rodziców. Sprawdza się świetnie,ale wszelkie sensoryczne zabawy polecam jednak kątem okaz nadzorować, bo zamiast sprzątać jedno pomieszczenie, może się okazać, że za 10 minut będzie do wysprzątania cały dom;P

5. NAKLEJKI. Może będę nudna, ale naklejki lubiły i lubią wszystkie nasze dzieci. Na początku było to naklejanie nadzorowane, w jakieś określone miejsce w książeczce. Później można nieco bardziej poszaleć i pozwolić na naklejanie na kartce A4 czy w jakieś inne ustalone miejsce. Warto jednak być ostrożnym, bo zaklejone może być dosłownie wszystko;)

6. KONIK NA BIEGUNACH. My mamy taki, z którego korzysta obecnie i roczniak i dwulatek. Ale jest absolutnym hitem w naszym domu. Nie mamy miejsca na huśtawkę, za to mogą pobujać się na koniku, odstresować, bardzo to lubią. Kiedy nasz najstarszy miał 2-3 lata mieliśmy plastikowego konika z odczepianymi biegunami, które zamieniało się na kółka. Też był wyeksploatowany na maksa przez 3 dzieci, więc z czystym sumieniem mogę zaliczyć tę zabawkę do jednej z najbardziej ulubionych przez nasze dzieci.

7. ZABAWKOWA KUCHNIA. Muszę przyznać, że kupiłam dosyć wcześnie,chyba ciut za wcześnie, bo trochę stała i na nich czekała: dzieci miały chyba 2,5 i ciut ponadrok. Ale i tak uważam, że była dosyć wykorzystana. Nasza wydawała jakieś dźwięki podobne do smażenia czy odpalania gazu na kuchence. To im się chyba najbardziej podobało. Myślę, że taka kuchnia jest fajna ale największy sens zaczyna mieć tak od 3 roku życia kiedy te zabawy są już bardziej świadome.

8. PUDŁO Z KOSTIUMAMI. A w nim: sukienki, peleryny, korale,kapelusze, wszystko co można na siebie założyć i pokazać się domownikom. Nasze dzieciaki uwielbiały się przebierać.

9. KIJE/KAMIENIE/PIÓRA. Są przebojem od naprawdę wczesnych lat dziecinnych naszego syna i pozostają nim do dzisiaj. Musiałam je umieścić na tej liście. Mogą się zamienić praktycznie we wszystko co podpowie wyobraźnia.

10. AUTKO DO SKRĘCANIA. Kiedyś Franek dostał rewelacyjną zabawkę, którą długo mógł się bawić: autko do skręcania ze śrubkami i wiertarką na baterie. Dwa lata to już ten czas kiedy malli chłopcy rozpoczynają majsterkowanie.

Podsumowując:

W zabawie liczy się nasza jako mam/opiekunów intuicja oraz kreatywność. Bacznie obserwujmy czym interesują się nasze dzieci. Czasami wystarczy zwykły kijek i kamienie, innym razem jest dzień na malowanie farbami czy wygłupy na podłodze, a jeszcze innego dnia świetnie będziemy się bawić przy pieczeniu ciasteczek. Ważne żeby podążać za naszym dzieckiem, ale też za sobą. Znajdźmy w czasie spędzonym z dziećmi frajdę i fun także dla nas! Starajmy się odszukać ten złoty środek-kompromis między potrzebami naszego dziecka, a naszymi. Nie róbmy niczego na siłę. Dopiero wówczas wychowanie będzie autentyczne i prawdziwe, a okres wczesnego dzieciństwa naszych dzieci zapamiętamy pozytywnie i miło. Takich pozytywnych i miłych wspomnień życzę Wam i sobie również!

Dorzućcie w komentarzach Wasze ulubione zabawy z dwulatkiem. Jestem ciekawa co jeszcze można dorzucić do tej listy zabawek i zabaw. Nasza cały czas się tworzy i rozbudowuje.

Paulina Foedke